Monday, December 18, 2006

Sex, Sny i Sprawy Lozkowe

Oniegdaj zwyklem sie widywac z pewna niewiasta w celach czysto seksualno-rozrywkowych. Pewnego razu zdazylo sie iz strasznie popsulismy sie na imprezie i wrociwszy o 6 nad ranem pijani jak bela z owa bialoglowa znalezlismy sie w dziwnej sytuacji.

Otoz

Rzuciwszy sie na lozko poczelismy sie rozbierac nawzajem. Jest to ten dziwny moment fazy gdy czlowiek jest tak pijany ze nawet lezec godnie nie potrafi, a nabiera (jakims cudem) ochote na sex. Od koszulki poprzez stanik i rozporek nagle ni z tad ni z owad znalazlem sie miedzy udami tejze dziewki lizac ja namietnie. Dziewcze to akompaniowalo calej czynnosci z milym pojekiwaniem wiec zdawalo mi sie, iz wszystko jest na jak najbardziej najlepszej drodze. Gdy po 20 minutach zorientowalem sie ze cos ucichla, dotarlo do mnie ze cos nie gra.

Spala.

...

No tak. Poczalem wiec rozwazac w swej glowie dwie opcje: albo jestem tak chujowy, albo ona juz tak najebana. Podsmiechujac sie pod nosem stwierdzilem ze delikatnie mowiac pierdole cala sprawe, zapalilem jointa i tez poszedlem spac. Rano przebudziwszy sie dziewcze spytalo mnie jak sie noc skonczyla bo niezbyt pamieta. Gdy uslyszala krotkie acz tresciwe streszczenie historii nocy poprzedniej, spalila sie niczym wiejska stodola i uciekla do lazienki. Tam tez siedziala przez dalsze 2 godziny do poty nie wyszedlem.

Od tego czasu mnie unika.

Niedawno zdazyla sie podobna historia. Znow bylem w lozku, znow z kobieta, znow bylismy najebani. Wszystko szlo dobrze, nawet mimo moich protestow, iz ma ona chlopaka i nie powinnismy. Ale stalo sie co sie stalo, znow leze miedzy jej nagimi nogami, znow robie jej minete. I znow kurwa zasypia. Starym, sprawdzonym sposobem stwierdzilem jakze elokwentnie "Pierdole" i polozylem sie spac. Jakby na potwierdzenie moich slow i jednoczesnie mowiac jakby" Wez ty sie kurwa poloz spac zjebie" slicznotka ta zaczela niemilosniernie chrapac.
Swoja droga strasznie ciekawe jest to uczucie, gdy lezysz kolo takiej slicznej istoty i nagle ni z tad ni z owad rozlega sie pradawny ryk, niczym galopujace w furii stado mamutow po syberyjskich rubiezach. Sciany sie trzesa, szklanki spadaja z polek a ty nie mozesz poprostu wyjsc z podziwu jak taka mala, niewinna i delikatna istotka potrafi wydobyc z siebie takie dzwieki. Przeciez, kurwa mac!, skad to sie wydobywa? Ktora dziura?

W kazdym razie, juz zapowiadal sie hepi end calej historii, brak sexu, chlopak nie zdradzony, ja sie wyspie na uczelnie i do pracy, ona sobie chrapie, jest gites. Lecz niestety tym razem bylo inaczej.

Po blizej nieokreslonym czasie, w blizej nieokreslonym momencie nocy odzyskawszy swiadomosc zbudzilem sie z nia siedzaca mi na twarzy i robiaca najlepsza pale jaka kiedykolwiek mi ktos w zyciu zrobil. I w chuj poszly zasady moralne, przyzwoitosc i inne tego typu nikomu nie potrzebne rzeczy. Tej nocy rzucalismy soba po scianach, czujac sie jak zwierzeta.
Dnia nastepnego po skonfrontowaniu zeznac, dotarly do nas 2 rzeczy.

1. Nie mamy pojecia co w nas wczoraj wstapilo ze sie tak zachowywalismy.
2. Ani ona, ani ja nie pamietamy kto pierwszy zaczal, w ktorym momencie i jak, odzyskala swiadomosc mniej wiecej wtedy co ja.

Wniosek ktory mozna wyciagnac z powyzszych dwoch przeslanek.

Zaczelismy sie pieprzyc przez sen. I to sie wlasnie nazywa kurwa potega nieswiadomosci.

No comments: